Przychodzę dzisiaj do Was z OOTD#24, stylizacją zestawioną z obuwiem, które zasługuje na swoje pięć minut sławy na tym blogu. Dzisiejszy wpis jest tylko zapowiedzią tych nadchodzących pięciu minut. Przez ostatnie kilka tygodni stylówek tutaj, było jak na lekarstwo. Oby następne były bogatsze w takie treści.

Czuję, że powoli wracam (wreszcie!), na swoje tory. Zmieniłam nieco cel podróży, a raczej uświadomiłam sobie, że ten, do którego zmierzam, nie istnieje. Staram się, natomiast, skupić na całym procesie i czerpać z niego radość, nie wybiegając zbytnio w przyszłość. W ostatnim czasie jedyną rzeczą, jaką planuję, jest jutro. Nie wiem, czy bardziej zmotywował mnie do tego nowy planner na 2023 roku, czy może raczej czysty plik karteczek „to do”, które aż się proszą o zapełnienie. Muszę przyznać, że jest w tym coś przyjemnego. Tak samo, jak przyjemne jest stanięcie przed obiektywem po dłuższej przerwie, Ta zaś, sprawiła, że jeszcze bardziej uświadomiłam sobie, jak bardzo lubię to robić. I pomimo walki z wewnętrznym krytykiem i syndromem oszusta, wciąż tutaj jestem. Z najprostszą stylizacją EVER!

Można by się pokusić o określenie, najzwyklejszą, ale w tym przypadku nie uważam, że buty od Scarosso zasługują na określenie najzwyklejsze. A wiecie dlaczego? Bo to te z butów, które według mnie zasługują na obuwniczego nobla, jeżeli tylko ktoś zdecydowałby się na wręczanie takich tytułów. Scarosso to włoska marka, której obuwie wykonane jest ręcznie z wielką starannością i z wysokiej jakości produktów, oczywiście we Włoszech. Zresztą to widać na pierwszy rzut oka. A to właśnie to, co ma dla mnie duże znaczenie. Wysoka jakość. W końcu nie muszę mieć wiele, muszę mieć pewność, że to, co mam jest dla mnie dobre.

zasługują na obuwniczego nobla, jeżeli tylko ktoś zdecydowałby się na wręczanie takich tytułów

Torebka Dior Bobby bag w OOTD#24
OOTD#24
Kobieta w eleganckiej stylizacji patrząca w telefon
Stylizacja z wykorzystaniem szarego wełnianego płaszcza z Zary
OOTD#24 - wiskozowy golf z H&M
Czarne botki Scarosso w OOTD#24

płaszcz – Zara

spodnie – Lee

golf – H&M

torebka – Dior, pisałam o niej tutaj

botki – Scarosso

Wełniany płaszcz z Zary sprzed kilku sezonów, połączyłam z czarnymi jeansami i wiskozowym golfem w kolorze kremowym. Kolor torebki oraz obuwia idealnie dopasowuje się do całej stylizacji, pozwalając mi na zachowanie zasady trzech kolorów. To stylizacja z tych najprostszych do odtworzenia. Jedyny szczegół, na który warto, abym zwróciła uwagę to model botków. Nosek w szpic sprawia, że moje nogi są optycznie wydłużone, a dzięki elastycznej cholewce wyglądają na smuklejsze, niż faktycznie są. Diabeł tkwi w szczegółach, nie?