Pomyślałam sobie ostatnio, że trochę brakuje mi prawdziwego gadania do kamery i nagrywania filmów. Takich jakie nagrywałam na samym początku mojego publikowania. I mam wrażenie, że im bardziej o tym myślałam, tym bardziej zaczęłam odczuwać ten brak. Nie czekając długo, przygotowałam materiały i wszystko to o czym chciałam nagrać film. Odstrzeliłam się – jak zawsze do filmu, usiadłam przed kamerą i zaczęłam nagrywać.

Pierwsze 15 minut nagrywania zleciało mi szybciej, niż w ogóle zdążyłam zauważyć. Szybciej niż przerwa w pracy, a te – wiadomo, zawsze mijają w zastraszająco szybkim tempie. Po kolejnych kilku minutach pracy aparat wyświetlił powiadomienie – sprzęt przegrzany, pozwól mu ostygnąć. Pomyślałam sobie – okej, rozumiem, ale zmęczyć się po 19 minutach nagrywania? Mimo mojej niezgody na takie sytuacje, nie miałam żadnego wyboru, pozostało mi posiedzieć grzecznie chwilę i poczekać. Po czym, ponownie wrócić do pracy. I tak też zrobiłam, aparat ostygł, a ja wróciłam do nagrywania. Po 5 minutach ten sam komunikat. Dwa lata temu rzuciłabym to wszystko w kąt, obraziła się i już nie wracała do nagrywania. Powiedziałabym sobie wtedy, że „widocznie nie jest mi pisane nagrywanie na YouTube’a”. Ale teraz, po dwóch latach terapii, dopuszczam do siebie każdą, nawet niewielką porażkę. Nauczyłam się akceptować to, że nie zawsze wszystko musi iść zgodnie z planem.

A każda okoliczność uczy mnie czegoś nowego. Tym razem była to aktualizacja oprogramowania aparatu. Zamiast nagrywać materiał na kanał, wykorzystałam ten czas na coś jeszcze bardziej przyjemnego – spacer z Cygiuszem i Lolą. Smyrający po dłoni, mokry nosek to coś najbardziej pocieszającego i dodającego otuchy, a merdający z radości ogon to to, co sprawia, że ja sama się cieszę. Dzień na nagrywki wykorzystałam odrobinę inaczej niż sobie to zaplanowałam. Wpadłam na pomysł, że skoro jestem przygotowana to może chociaż zrobimy zdjęcia do stylizacji na bloga. A ta jest, jak na spodnie z wyprzedażowego wieszaka z H&M’u kupione z myślą o chodzeniu w nich po domu, połączone z lnianą koszulą, całkiem elegancka i bardzo wygodna. Szkoda mi było jej tutaj nie opublikować.

Szerokie spodnie- H&M,
lniana koszula – H&M,
zamszowe loafersy – H&M- Premium Selection,

ootd#12
ootd#12
Loafersy H&M
OOTD#12
psia łapa
Idziemy ze sobą łapa w łapę.