Z roku na rok coraz bardziej doceniam uroki mieszkania na wsi. Z początku myślałam, że będzie to dość trudne dla mnie. Osoby, która wychowała się w mieście. Która wychodząc z mieszkania miała na wyciągnięcie ręki starówkę przepięknego miasta jakim jest Jelenia Góra, kino, sklepy i siłownie, bez której przez pewien okres nie wyobrażałam sobie życia. W tym przypadku nawet początki mieszkania w naszym domu nie były trudne. Były wręcz perfekcyjne i pełne szczęścia. Po mimo ogromu pracy jaką mieliśmy do wykonania.

I odnoszę wrażenie, jakby od tamtego momentu moje życie odrobinę zwolniło. Nie ma w nim pogoni za dniem codziennym. Są za to długie śniadania, niezliczone ilości przeciągających się kaw i częste spacery, z których największą przyjemność czerpie Lola z Cyganem. Ich życie to jest dopiero sielanka. Jak nie spacer, to wylegiwanie się na ogródku na grzejącym słoneczku. Gdzie w mieszkaniu takie cuda?

Od czasu kiedy mieszkam na wsi coraz więcej, pozornie, małych rzeczy potrafi wzbudzić uśmiech na mojej twarzy. Małe owieczki biegające wokół swojej matki, łabędzie wysiadujące i chroniące swojego jeszcze niewyklutego potomstwa czy ptak śpiewający o poranku, że czas wstawać. Tutaj czuję jakbym to ja była gościem, a to takie przyjemne uczucie. Jestem wdzięczna, za to co mam i w jakim miejscu żyję. Jestem wdzięczna, że dzisiaj świeci słońce, choć jutro zapewne będzie padał deszcz. A każdy kolejny dzień sprawia, że doceniam swoje życie i staram się z niego cieszyć. No bo jak się nie cieszyć, kiedy słyszysz beczenie małej owieczki, na widok której od razu przyjemniej na serduszku?

jeansy – Arket
t-shirt – Stradivarius, stara kolekcja (podobny tutaj )
marynarka – SuitSupply, zeszłoroczna kolekcja
skórzane baleriny – Lasocki, kolekcja kilka lat wstecz (podobne tutaj )
okulary – Dior


Marynarka Suit Supply
OOTD#10
OOTD#10
OOTD#10

A każdy kolejny dzień sprawia, że doceniam swoje życie i staram się z niego cieszyć.

stylizacja
małe owce

Zostaw komentarz

Brak komentarzy jak do tej pory :(