Letnie sukienki schowane w pokrowce, sandałki poukładane w kartonach. Nagle szafa wypełniona po brzegi. Wełnianymi swetrami, kaszmirowymi golfami i wszystkim tym co będzie grzało przez kilka kolejnych, zimnych miesięcy. Jedno jest pewne, teraz już mogę nazwać to zimową garderobą.

Poniżej przedstawiam Wam to, co nowego znalazło się w mojej zimowej garderobie, bądź dopiero się znajdzie. Nie są to wszystkie z kupionych rzeczy, są to najważniejsze z nich.

Wełniany płaszcz

Przy pierwszym wełnianym płaszczu przepadłam, tak bardzo, że aktualnie mam ich trzy.

Wełna, znana jest od wieków jako jedna z najcieplejszych tkanin. Wełniany płaszcz jako pierwszy znalazł się w moim posiadaniu dwa lata temu. I początkowo nie miał być to płaszcz na codzień, jego głównym przeznaczeniem było dopełnienie eleganckich stylizacji, na specjalne wyjścia. Czyli te, których nie wiele w moim codziennym życiu. Po pierwszym zimowym sezonie uświadomiłam sobie, ze płaszcz, który wręcz uwielbiam był przeze mnie używany bardzo sporadycznie. Tylko dlatego, że nie widziałam sposobności, a raczej nie chciałam widzieć, żeby go nosić. Miałam wtedy takie przeświadczenie, że nie wypada mi do pracy ubierać się elegancko. Chwilę mi zajęło przełamanie tego przeświadczenia, ale to już jest temat na zupełnie oddzielny wpis. 

Dzisiaj nie wyobrażam sobie zimowej garderoby bez wełnianego płaszcza. Jako pierwszy w moim posiadaniu znalazł się płaszcz w kolorze ciepłego beżu. Wykonany z włoskiej tkaniny, kupiony w Zarze. Wbrew pozorom Zara co roku w swojej kolekcji posiada kilka płaszczy dobrych jakościowo oraz cenowo. Dwa z nich pokazywałam tutaj. Przy pierwszym wełnianym płaszczu przepadłam, tak bardzo, że aktualnie mam ich trzy. Beżowy, szary oraz granatowy. Do mojej kolekcji brakuje mi jeszcze tylko czarnego. I wtedy przysięgam, koniec z kupnem płaszczy wełnianych. Ale… z tym poczekam, na wyprzedaże. Może wtedy uda mi się upolować coś ekstra, za o wiele niższą cenę.

zimowa garderoba

Golf

Początkowo chciałam kupić sobie golf kaszmirowy, zważywszy na fakt, że w sieciówkach coraz więcej propozycji swetrów wykonanych w 100% z kaszmiru. Pójdzie jak z płatka, myślałam. O jak bardzo się myliłam… i po mimo wielu, wartych uwagi propozycji, nie znalazłam tego wymarzonego. Grubego, miękkiego, o gęstym splocie swetra wykonanego z kaszmiru. A jeśli już znalazłam takiego godnego uwagi, spełniającego moje oczekiwania – jego cena przewyższała znacznie cenę, którą jestem w stanie zapłacić za sweter w tym roku. I nie zrozum mnie źle, wiem że kaszmir kosztuje. Ja po prostu chyba jeszcze nie dojrzałam do kupna swetra za 700 zł. Jeszcze nie… może za rok będzie mi łatwiej. Dlatego w tym roku zdecydowałam się na golf z Massimo Dutti, który wykonany jest z wełny i kaszmiru z dodatkiem wiskozy oraz poliamidu.

Skórzane kozaki

Wracają do łask. W tym sezonie nie może ich zabraknąć również w mojej garderobie. Decydowałam się na jak najbardziej prosty model na płaskiej podeszwie wykonany przez firmę Kazar. Jestem pewna, że będą idealnym uzupełnieniem mojej zimowej garderoby oraz stylizacji. Przy wyborze kierowałam się, jak zwykle, tym samym, Żeby były ponadczasowe i uniwersalne. Zestawione z bluzą i płaszczem dodają odrobiny niezobowiązującej elegancji.

Marynarka

Od czasu mojej pierwszej styczności z wełnianymi marynarkami, śniła mi się ona po nocach. Wymarzona wełniana marynarka w prążki. Już bez większego znaczenia był dla mnie kolor prążków, chciałam tylko aby była ona w szarym kolorze. Szukałam, szukałam… aż nagle, po trzech miesiącach znalazłam tę idealną. Wykonaną z włoskiego materiału, oczywiście w 75% z wełny. I nie mogłam wymarzyć sobie lepszego połączenia kolorystycznego od tego, który znalazłam. Będzie pasować idealnie do jasnych jeansów jak i dodatków w beżowym i kremowym kolorze. Czy mogłabym chcieć czegoś więcej?

Zostaw komentarz

Brak komentarzy jak do tej pory :(